piątek, 17 czerwca 2011

Spotkanie z Agnieszką Lingas-Łoniewską


O początkach swojej drogi pisarskiej, już wydanych książkach i tych, które ukażą się w najbliższej przyszłości pisarka Agnieszka Lingas - Łoniewska rozmawiała w gronie swoich czytelniczek i czytelników w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Zawierciu.


















czwartek, 16 czerwca 2011

Naiwność

"Wieża sokoła"

Wakacyjna praca u znajomych ojca miała być czasem, w którym Dymitra zastanowi się nad swoim życiem. Niezdane egzaminy i zamknięcie drogi na studia były szokiem dla jej rodziców, dla dziewczyny już mniejszym - od miesięcy miała zaległości w szkole, pieniądze na korepetycje szły na inne cele, a samodzielna nauka nie przynosiła efektów. Do tej pory spokojna nastolatka, ucząca się dobrze poniosła porażkę, której nikt z dorosłych się nie spodziewał. Wydawało się, że jest taka jak zawsze, jak młodzież w jej wieku, miała wszystko. Jednak czegoś zabrakło w tej rodzinie, więzy trzymające ich razem uległy rozluźnieniu, każdy żył swoim życiem, w momencie próby dziewczyna została sama, a może tylko tak się jej wydawało? Wyjazd na Santorini miał być tylko przejściowym etapem, a praca fizyczna przestrogą, ostrzeżeniem na przyszłość. Tylko zabrakło szczerej rozmowy w momencie gdy życie pokazało, że nastolatka jeszcze nie jest dojrzałą osobą, ale czy takimi byli jej rodzice?

Wakacyjne uczucie młodej kobiety i starszego mężczyzny, obcokrajowca, coś co się zdarza często. Przeważnie mija podobnie jak pora roku, w której te emocje narodziły się, czasem trwają one dłużej i pozostawiają ślady na zawsze. Zainteresowanie jakie okazuje Edward, gość pensjonatu, mieszkający wraz z matką, w miejscu pracy Dymitry jest dla niej spełnieniem romantycznych marzeń. Od początku jest z nią szczery, informuje ją, że opiekuje się ciężko chorą żoną, a urlop jest dla niego odpoczynkiem po ciężkich obowiązkach domowych i zawodowych jako lekarza. Nić porozumienia wzmacnia się z każdym dniem, wreszcie znalazł się ktoś kto chce dziewczyny wysłuchać, z którym może szczerze porozmawiać, uczucie wydaje się być obustronne, chociaż nikt nie zapomina o chorej małżonce. W takiej atmosferze Dymitra proponuje swoją pomoc w opiece, chociaż wiązałoby się to z wyjazdem z Grecji do odległej Polski. Po początkowej odmowie jej pomysł zostaje zaakceptowany przez Edwarda i jego matkę, dziewczyna ma przed oczyma wizję szczęścia u boku ukochanego mężczyzny. Nie myśli o żadnym zagrożeniu, jej ucieczka wydaje jej się najlepszym rozwiązaniem, chociaż słowo "ucieczka" nie pada ani razu, ona nie widzi swego wyjazdu w tych kategoriach. Chce po prostu zacząć żyć zgodnie ze swoimi decyzjami, a nie pod dyktando rodziców. Zresztą oni przyjmują jej wybór nie najgorzej, matka udziela rad zgodnie z ulotkami, radzącymi jak się zabezpieczyć przed wyjazdem do obcego kraju - kilka słów, które mają zwrócić jej uwagę podczas rozmowy telefonicznej gdyby córka była w niebezpieczeństwie. Ojciec pamięta Polskę jako azyl dla dysydentów greckich sprzed kilkudziesięciu lat, dla niego największym zagrożeniem jest nasz klimat - tak różny od śródziemnomorskiego. W końcu rodzice mają swoje problemy - rozwód, pracę, ułożenie sobie życia z nowym partnerem. Któż by podejrzewał niebezpieczeństwO, w końcu to Polska - kraj może egzotyczny dla Greków, z nie najlepszą opinią co do trzeźwości obywateli i złodziejską sławą, lecz poza tym wszystko pozostałe jawi się jak najnormalniej.

Romantyczne marzenie wydaje się niezagrożone, Edward czekający z czerwoną różą na lotnisku, dom wyglądający jak zamek, pokój w wieży - bajka wydaje się ziszczać na jawie. Intuicja podpowiada, że coś jest nie w porządku, ale kto by słuchał takich podszeptów gdy oczy widzą taki cudowny obraz. Krzyk przerażenia z ust żony Edwarda na widok Dymitry zostaje wytłumaczony jako objaw choroby, co oczywiście zostaje zrozumiane - przecież dziewczyna ma się opiekować właśnie chorą małżonką ukochanego. Czy to nie było zbyt naiwne z jej strony? W przyszłości dziewczyna będzie sama zadawała sobie to pytanie i wiele innych jeszcze, kiedy wybrano ją do roli, nie mającej nic wspólnego z jej marzeniami?
Powrót do przeszłości jest dla niej odskocznią od teraźniejszości, która nie ma nic wspólnego z rozmowami w greckim słońcu, gdzie wydawało się, że znalazła szczęście, ani z pierwszym okresem w Polsce, kiedy wszystko przyjmowała bez podejrzliwości, a niepokój był zagłuszany romantycznymi wizjami. Nawet dosłownych ostrzeżeń nie brała na poważnie, jednak dlaczego by i miała zastanawiać nad słowami chorej kobiety, jeżeli wszytko wydawało się jej w porządku?

Bajka wydaje się dopełniać, umiera żona Edwarda, Dymitra na czas żałoby pojedzie do Grecji, a za miesiąc ukochany mężczyzna poprosi jej ojca o zgodę na ślub. Wszystko zdaje się zmierzać ku Happy End`owi z napisem "żyli długo i szczęśliwie". Jednak tak naprawdę historia dziewczyny zaczyna się dopiero - wypadek przed wylotem, rany, które spowodowały konieczność operacji plastycznej i ... z lusterka na Dymitrę patrzy duch. Ona nie istnieje, za to żyje ta, która umarła. W Grecji nie miała przyszłości, za to w roli, jaką jej przeznaczono, czeka ją bogata przyszłość. Opór na nic się nie zda, więc może podstęp, przecież ucieczka jest realna, dziewczyna poznała dobrze okolice - horror się skończy a może zacznie się jego nowy rozdział? Tym razem zamiast pałacu z wieżami ciemna piwnica, ból, strach i monstrum zamiast księcia

Jest jeszcze jedna osoba w tej historii - ogrodnik, człowiek swym zewnętrznym wyglądem powodującym litość lub odrazę, jednak to co widzą oczy nie jest najgorszą prawdą o nim. Wnętrze ukrywa prawdziwego potwora, człowieka bez skrupułów, psychopatę i aktywnego uczestnika w dramacie Ewy i Dymitry, wspólnika Edwarda i jego matki. Chociaż nawet oni nie znają całej jego roli, za to on doskonale zna ich cele.

Poszukiwania zaginionej nie dają efektu, pamiętający ją ludzie niewiele wnoszą do sprawy, zbuntowana nastolatka znikła z oczu gdzieś w drodze do Grecji, sprawa jedna z wielu, które mogą pozostać nierozwiązane. Czy kot, szukający jedzenia może pomóc uwięzionej dziewczynie? Zwrot w jej losie przychodzi z nieoczekiwanej strony, wybawca pozostaje w cieniu, liczy się tylko odzyskana wolność, chociaż okupiona koszmarnymi wspomnieniami i odebraną twarzą.

"Wieża sokoła" nie zaczyna się od zbrodni, ona już została dokonana, początek historii to właściwie jej środek, najgorsze momenty, od których odskocznią są retrospekcje do przeszłości bohaterki. To dzięki nim czytelnik poznaje Dymitrę, grecką nastolatkę, jedną z wielu, którą romantyczne marzenia sprowadziły do Polski, kraju obcego, ale znajome otoczenie nie dawało jej to czego pragnęła. Rzeczywistość okazała się całkiem inna, chociaż nic tego nie zapowiadało. Mogłoby się wydawać, że taki temat był nieraz brany na warsztat, jednak autorka poprowadziła wątek sensacyjny inną drogą niż to jest zazwyczaj. Od początku dane jest czytelnikowi nabrać podejrzeń co do tego co czeka bohaterkę, jednak rozwinięcie akcji zaskakuje, nic nie jest oczywiste. Pytania zadawane przez Dymitrę są skierowane nie tylko do niej samej, ale i do czytelników. Pomimo, że w pierwszym momencie odpowiedzi na nie wydają się proste, to po chwili zastanowienia nie są już takie. Winna była ofiara czy zbrodniarz? Czy chęć spełnienia to powód by kogoś skrzywdzić? Silne więzy rodzinne mogą pomóc gdy dziecko staje na rozdrożu? Jak przygotować młodego człowieka by nie wpadł w pułapkę zastawioną przez innych ludzi? Zaufanie nie powinno równać się zaślepieniu, jednak tych, którzy rozumieją tę różnicę i znają prawidłowe odpowiedzi na powyższe kwestie rzadko słuchają potencjalni pokrzywdzeni.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi Zbrodnia w Bibliotece

środa, 15 czerwca 2011

Fałszywa prawda

"Światło"

Ile razy z nudów lub by zapełnić wolny czas przegląda się internet w nadziei znalezienia czegoś interesującego. W większości przypadków szybko zapominamy to co przejrzeliśmy, ale niekiedy coś zwróci naszą uwagę na tyle, że szukamy dodatkowych informacji. Podobnie było z Oskarem Sawickim, w godzinach pracy, w ramach walki z nudą, buszował w sieci, pośród wielu stron jedna rzuciła mu się w oczy - blog z tekstem, gdzie nie tylko prawidłowa ortografia zwracała uwagę, ale i treść. Do tego wszystkiego autor tak samo jak Oskar pochodził z tego samego miasta - Częstochowy.
Obydwoje bohaterowie mają podobną młodzieńczą przeszłość, dzieli ich tylko wiek - rok różnicy, chociaż w tym wypadku raczej łączy. Jeden odnajduje w słowach drugiego własne doświadczenia związane z przejściem z wieku dziecięcego do dorosłości, przeżycia związane z osobistą "smugą cienia" wydają się być prawie identyczne. Chociaż Sawicki uważa opinie swojego nowego znajomego za zbyt napuszone nie przestaje czytać postów pojawiających się na blogu Sergiusza Grosa, bo tak nazywa się internetowy twórca, czuje, że stać go na więcej, poczucie ukrywania jakiejś tajemnicy przyciąga do niego. Jeden i drugi oddalają się od najbliższych, są nadal przy nich, żyją dotychczasową codziennością, ale odczuwają to co ich otacza wyraźniej, tak jakby patrzyli znowu oczami kogoś młodego, dziecka. Łączy ich coś jeszcze - praca, a raczej brak perspektyw w niej i niemożność rozwoju oraz brak aktywności w kierunku wprowadzenia zmian. Dopiero w czasie wolnym realizują się, a raczej jeden z nich - Sergiusz tworząc Dzieło, które pozwala wpływać mu na ludzi, jakim sposobem? Oskar odkrywa pewne poszlaki, zbiega się to z dziwnym zachowaniem Grosa i odnalezieniem ciała młodej kobiety, czy te sprawy mają ze sobą coś wspólnego czy to tylko oderwane od siebie wątki? Nie ma dowodów na morderstwo, ale też i na samobójstwo czy wypadek ofiary, intuicja każe się trzymać Sawickiemu z daleka od nowego intrygującego znajomego, a ten w międzyczasie zaczyna odnosić sukcesy w pracy. Dzieło zaczyna przekształcać się w Przedsięwzięcie, a jego twórca zmienia się z niepozornej istoty w w jednostkę wybitną.
Transformacja zaczyna jednak niepokoić jego żonę, niewtajemniczoną w nowe życie Sergiusza. Niepokoją ją nieznajomi odwiedzający go w domu i duże sumy pieniędzy, pomimo, że rzucił pracę. Oskar wnika w umysł Grosa dzięki pamiętnikowi, który dostarcza mu jego żona. To co udaje mu się odczytać charakteryzuje się dużą erudycją, lecz rownież wyobcowaniem i pesymizmem. Kolejne kartki przynoszą informacje o ludziach, odwiedzających Sergiusza w mieszkaniu, każdego z nich wyłowił z tłumu bo byli "gotowi", na co?Tego właśnie chce się dowiedzieć Sawicki, zazdrosny o takie zainteresowanie, sam uważa się za równie godnego zauważenia przez Grosa. Przecież ma, swoim zdaniem, wszystkie niezbędne cechy by stać się jednym z tych wybranych, nawet przeczytał wszystkie książki, będące lekturą guru, jednak nadal nie umie pojąć istoty dzieła. W końcu zostaje zaproszony na spotkanie z podziwianym autorem dzieła, początkowy zachwyt zmienia się w strach, przed oczyma Oskara pojawia się zdjęcie zmarłej kobiety sprzed miesięcy. Kolejny zbieg okoliczności czy znowu zadziałała intuicja? Po tym doświadczeniu zaczyna prowadzić prywatne dochodzenie, chce pomóc Sergiuszowi nim ten stoczy się. Zaczyna łączyć wzrastającą ilość drobnych kradzieży z osobami "gotowymi", podobne przestępstwa ma na koncie autor Dzieła, o czym dowiaduje się od jego żony. Kolejnych informacji dostarcza mu dziennikarz, którego Oskar poznaje podczas śledzenia Sergiusza. Jemu wyznaczył mistrz rolę kronikarza, wzajemna wymiana informacji przybliża amatorskiego śledczego do sedna tego, czego jeszcze nie tak dawno pragnął poznać. Obraz natchnionego człowieka zaczyna ukazywać prawdziwą osobę - przywódcę sekty, człowieka nie wahającego się skłamać, zranić bliskich by osiągnąć swój cel. To co miało pokazać prawdę o Sergiuszu Grosie obraca się przeciwko Oskarowi Sawickiemu. Cel, który sobie postawił rujnuje jego życie, a może to tylko jego subiektywne odczucia, nie mające odbicia w rzeczywistości?

"Światło" to relacja głównego bohatera z niedawnej przeszłości, która doprowadziła go do teraźniejszego punktu. Specyficzny raport przeplata się z zapiskami osoby, mającej kluczową rolę w życiu Oskara Sawickiego, chociaż tak naprawdę bezpośrednio nie bierze on w nim udziału. Gdy słyszymy o sektach wydaje się, ze dobrze znamy mechanizm jej działania, kulisy odsłaniane w książce pokazują jej rujnującą siłę oddziaływania. Czasem wystarczy kilka wyrazów by wpaść w sieć uzależnienia. Książka przedstawia coś jeszcze - przemianę zwykłego człowieka w przywódcę, pytanie czy to on siebie wyniósł na tę funkcję czy może ludzie, którzy chcieli uwierzyć w jego słowa?




Książka przekazana przez portal Sztukateria
i Instytut Wydawniczy Erica za co Dziękuję"Świat

Agnieszka Lingas-Łoniewska i Kobiece Pasje















Kobiece
pasje to wywiady, ciekawe informacje, recenzje i wiele innych ciekawostek.

Właśnie ukazała się rozmowa z pisarką Agnieszka Lingas-Łoniewsk
ą: http://www.kobiecepasje.pl/?page_id=1326&preview=true

Zapraszam do przeczytania :)

Konkurs literacki

Ciekawy konkurs dla wszystkich lubiących pisać:

Konkurs Cztery Wymiary, szczegóły na blogu - http://przedsmiertnyneuroleptyk.blogspot.com/

wtorek, 14 czerwca 2011

Inność jest zaletą

"Dziewczyna, która pływała z delfinami"

Ludzie różnią się od siebie wzrostem, kolorem włosów, skóry, jedni mają piegi inni zielone oczy, ale to tylko zewnętrzne cechy, ważniejsze różnice kryją się głębiej. Czasem są mało zauważalne, umykają pośród wyćwiczonych i powtarzalnych odruchowo zachowań. Jesteśmy do siebie podobni, widzimy swoje odbicie w innych ludziach i wszystko jest mniej lub bardziej przewidywalne, wiemy jak zareagować na gniew, radość i obojętność ze strony otoczenia. Jak się jednak zachować gdy spotykamy kogoś kto odróżnia się od tego wszystkiego co uznajemy za normę? Kto jest dla siebie mikro i makro światem, a nas nie zauważa? A może wszystko co widzimy to tylko nasze odczucia, nie mające z rzeczywistością nic wspólnego, bo stosujemy porównania, które nie oddają nawet w części tego kim człowiek jest?

Isabelle po śmierci siostry dziedziczy rodzinną firmę, w domu zastaje dziecko - dziewczynkę, uważaną za znajdę, którą zaopiekowała się zmarła. Służba traktuje ją z lekceważeniem bo dziecko nie komunikuje się ze światem, przez wszystkich uważana jest za upośledzoną, zamiast imienia określa się ją jako "stworzenie". Wcześniejsza "opieka", chociaż to słowo nie adekwatne lepsze byłoby chów, polegała na podrzucaniu jedzenia i biciu - widać to po bliznach na ciele dziecka. Od momentu pierwszego spotkana zmienia się los dziewczynki, nowo przybyła uważa ją za siostrzenicę i daje jej to czego wcześniej nie znała - dom, ma też swój cel - uczłowieczyć ją. Tak to wyglądało z punktu widzenia Karen, jednak nim zaczęła o sobie myśleć w kategoriach imienia musiała pokonać trudną drogę. Rzadko zastanawiamy się ile uczymy się podczas swego życia, naśladujemy innych, eksperymentujemy, mniej lub bardziej świadomie od pierwszych chwil życia przyswajamy wiedzę dzięki, której funkcjonujemy w otoczeniu. Nauka ta odbywa się pod okiem rodziców, opiekunów, zdobywamy ją od rówieśników i obcych ludzi. Jednak w przypadku Karen sytuacja wygląda całkowicie inaczej, ona zaczyna uczyć się tego co dla innych jest oczywistością później, gdy już sama stworzyła sobie własny świat, gdzie to co my uważamy za niezbędne jest niepotrzebne. Jej inne postrzeganie otoczenia jest uznane za opóźnienie, tylko ciotka widzi w niej to czego nie dostrzega reszta i pozwala być sobą, chociaż nie zaprzestaje pomagać zdobywać dziewczynie wiedzę. Karen uczy się życia na kutrach rybackich w rodzinnej firmie i od rybaków, może to mało konwencjonalna metoda, ale sprawdza się doskonale w jej przypadku
Autyzm - słowo to pada po kilkunastu stronach książki, jednak książka pisana jest z punktu widzenia bohaterki, więc to jak postrzega świat wydaje się jak najbardziej na miejscu. Karen nie potrafi kłamać, nazywa rzeczy takimi jakimi są, po chwili zastanowienia przyznaje jej się rację, sami często mówimy półprawdy lub najzwyczajniej w świecie oszukujemy otoczenie w imię dobrego wychowania albo gdyż tak jest wygodniej. Bohaterka bierze wszystko dosłownie, nie jest naiwna ona traktuje innych tak samo jak odbiera samą siebie. Nie zawsze jest niezrozumiała dla świata, w czasie gdy studiuje jej wypowiedzi są nawet nagradzane tylko indywidualizm prezentowany przez nią jest nie do przyjęcia, szczególnie gdy ośmiela się mieć inne zdanie niż uznane autorytety. Ile razy siedząc na wykładach studenci mają swoją opinię lub teorię jednak w imię zasady "niewychylania się" lub groźby ośmieszenia głośno nie mówią tego co naprawdę uważają? Karen nie boi się powiedzieć dokładnie tego co uważa za słuszne albo jak zrozumiała przekazywaną jej wiedzę, lecz to rzadko spotyka się z aprobatą wykładowców. Jej tok myślenia punktuje każdy zauważony fałsz, nie zawsze ma rację, ale rzadko kto zastanawia się nad odpowiedziami dziewczyny - są niestandardowe, ale czy dlatego gorsze? Czy zamiast wyśmiewać to co niezrozumiałe nie powinno się poznać istoty tezy ucznia? Na tym polu Karen także nie uzyskuje pomocy od ludzi, szczególnie od tych, którzy powinni być jej przewodnikami czyli nauczycieli. Jedno zdanie utkwiło szczególnie w mojej pamięci - "Gdy napotkacie ptaszka ze złamanym skrzydełkiem złamcie mu drugie", te słowa wypowiada wykładowca, mający być mentorem dla swoich uczniów, jednak dzięki nim poznajemy prawdziwy obraz wielu ludzi - zamiast spróbować to co inne od nas odrzucamy to jako gorsze. Niestety dotyczy to nie tylko zdarzeń, ale także ludzi.
Większość otoczenia zauważało w Karen tylko to co jest poniżej normy, jednak jej ciotka zawsze skupiała się na tym co było w niej powyżej przyjętej średniej. Wierzyła w nią od pierwszego momentu gdy ją zobaczyła i z biegiem lat nie zeszła z tej drogi, ale dawała nie tylko wsparcie, ona także pozwalała jej rozwijać się i cały czas dawała bodźce do poszerzenia perspektyw. Dzięki właśnie takiemu podejściu dziewczyna może urzeczywistniać swoje pomysły, może nie zawsze udane, ale czy każdy osiąga tylko sukcesy, a porażki zarezerwowane są tylko dla mniej zdolnych? Z każdego błędu można wyciągnąć wnioski, najważniejsze by nie rezygnować z tego co uważa się za słuszne - dzięki takiemu myśleniu Karen odnosi sukces i to na międzynarodową skalę. Pozostaje jednak sobą, dokładnie taką jaką była w momencie spotkania z Isabelle tylko z wiedzą nabytą dzięki jej uporowi i swojej ciekawości świata.

W opisie książki, na jej okładce, przeczytałam takie słowa - "Sabina Berman stworzyła kobiecą wersję Forresta Gumpa, lekką i zabawną opowieść, równie zaskakującą jak "pudełko czekoladek", nie zgadzam się z nim. Dlaczego? Bo moim zdaniem to nie komedia, ukazująca w żartobliwy sposób życiowy wątek, chociaż na pewno można autyzm i w ten sposób pokazać. Pisarka przedstawiła motyw autyzmu na przykładzie swojej bohaterki - Karen, osadziła jej życie w konkretnych realiach, może i podobnych do tych z filmu, jednak dla mnie całkowicie innych. Takie porównanie powoduje, że można wejść schemat, iż to taka sama opowieść tylko z kobietą w roli głównej. Dla mnie to dwa odrębne historie, mające jeden punkt wspólny - główne postacie są postrzegane przez większość jako ludzie gorsi, bo według przyjętych norm nie spełniają ich.

Może po przeczytaniu tej książki częściej zastanowimy się nad wydaniem krzywdzącej opinii na podstawie tylko urywków z czyjegoś życia albo tego co widzimy. W końcu to jak postrzegamy innych nie oznacza, że widzimy wszystko i z właściwej perspektywy.



Książka została przekazana przez wydawnictwo Znak

Jaka jestem . . .

Jaka jestem lub nie jestem czyli to co sądzą, że wiem o sobie. Wynurzenia na swój temat to efekt zaproszenia przez moją przyjaciółkę Sylwię. A więc zaczynam:

- Czytam bo jestem, jestem bo czytam - to skrót z mojego ...letniego życia, zaczęłam w wieku 4 lat od przeczytania, że po dzienniku telewizyjnym będzie serial "Kojak" no i tak się zaczęła najdłuższa przygoda mojego życia.
- Książki są zawsze bardzo blisko mnie, szczerze powiem - zajmują regał, meblościankę i kanapy. Nie liczę ich, często są pożyczane przyjaciołom i rodzinie, ale zawsze wracają na swoje miejsce. Cieszę się z każdej książki, czasem próbuję zapanować nad nimi, lecz one i tak zwyciężają.
- Jestem w miarę opanowanym człowiekiem i raptusem - takie 2 w 1, jednak gdy zaczynam mówić powoli ludzie z mojego otoczenia zaczynają uciekać, bo wiadomo dopóki potok słów to tylko zdenerwowanie, ale spokój uznawany jest za ostrzeżenie przed burzą czyli mną wkurzoną maksymalnie.
- Uwielbiam i nie lubię wielu rzeczy, kwestia mojego gustu, uporu przekonania, że wiem co dla mnie najlepsze. Lista długa i powiększająca się, jednak skupiam się na pozytywach, a w razie czego mam grono przyjaciół, które pomaga mi wychodzić z większych i mniejszych dołków.
- Ulubione książki - "Dzieci z Bullerbyn" Astrid Lindgren i tej samej autorki "Bracia Lwie serce", "Łuk triumfalny" Ericha M. Remarque`a, "Śmierć nad Nilem" Agathy Christie, "Carrie" i "Christine" Stephena Kinga, "Szósty" Agnieszki Lingas- Łoniewskiej oraz wiele innych już przeczytanych i tych, które są przede mną.
- Marzeń było i jest wiele w moim życiu, niektóre straciły termin przydatności, inne czekają na urzeczywistnienie, a następne dopiero są w fazie nabierania kształtów.
- Telewizja i radio - naprzemienne towarzyszą mi od zawsze. Tak jestem telemaniakiem, przyznaję się do tego świadoma niepopularności takiego uzależnienia. Dzięki niej mogę oglądać programy typu Discovery i moje ukochane seriale sensacyjne, historyczne - nie tylko te najnowsze, ale i te z lat 60, 70, 80 rodzimej jak i zagranicznej produkcji.
- Czytam wiele, ale czy to "wiele" oznacza dużo czy mało to już zależy do czego porównamy. Przeważnie jest to jedna książka dziennie, czasem więcej, a czasem mniej.
- Ulubiony temat książek - trudno powiedzieć, w jednym dniu sensacja, w drugim wątek szpiegowski, w kolejnym tzw. literatura kobieca, a zaraz potem coś spod znaku zombie.
- Wolny czas spędzam na czytaniu książek, szeroko pojętym ruchu, spotkaniach z przyjaciółmi i niekończących dyskusjach z najbliższymi.
- Mój blog Taki jest Świat to miejsce gdzie dzielę się spostrzeżeniami na temat przeczytanych książek, są to moje czysto subiektywne opinie i raczej nie nazywam ich recenzjami. Piszę najczęściej w trakcie czytania, ale na pierwszym miejscu są słowa stworzone przez autorów, moje to tylko lokalny folklor.

Do zabawy zapraszam Izę i MO


Jedno z marzeń w dwóch wersjach ;)

poniedziałek, 13 czerwca 2011

Tajemnica słów

"Zdrada Kopernika"

Kim jest Mikołaj Kopernik każdy wie, wielki astronom, twórca teorii heliocentrycznej i autor dzieła "O obrotach sfer niebieskich", oczywiście nie można zapomnieć także o Toruniu i mniej znanych Fromborku oraz Olsztynie, miejscach gdzie obserwował i tworzył swoje tezy. Te informacje są podstawą każdej notki o naukowcu, ale poza tym był jeszcze duchownym no i miał swoje życie prywatne, chociaż takie wiadomości traktowane są trochę w sensacyjnym tonie. Ostatnio głośno było o Annie Schilling i bardziej lub mniej prawdopodobnym związku tych dwojga. "Zdrada Kopernika" jest książką, w której te postacie odgrywają ważną rolę, historia przeplata się z teraźniejszością, a to co znane z przypuszczeniami i założeniami, ale najlepiej jest zacząć od początku czyli nie od sławnego astronoma a od późnonocnego telefonu do pewnego wydawcy w sprawie Kopernika i, jak można przypuszczać, związanego ze sprawą denata, który został użyty jako tarcza strzelnicza. Takie rozpoczęcie daje duże polu do popisu z rozwinięciem, a czytelnik od pierwszych stron ma pobudzoną ciekawość co do dalszych wydarzeń.

Kto ma być kolejnym celem "Oka", byłego legionisty i zawodowego mordercy? Tego nie wie nawet sam wykonawca, może kobieta, którą ma obserwować, a może ten z kim się spotkała? Jedna osoba łączy telefon do Polski, spotkanie w Budapeszcie i zleceniodawcę zabójstwa, o której wiadomo początkowo tylko to, że lubi kolor fioletowy i chce uzyskać wiadomości związane z pewnym dziełem, gdzie napisano, że Kopernik odwołał swoją teorię. Cztery osoby i wolumin, w którym ma być zawarte zaprzeczenie przez Kopernika jego tezy, tylko dlaczego słowa sprzed kilku stuleci mają być przyczyną morderczych instynktów? Podobno prawda wyzwala i to ona powoduje, iż wydawca oraz jego przyjaciel - autor dostają zlecenie - napisanie książki, która ukaże światu w nowym świetle wielkiego astronoma i zaprzeczy jego niezłomności co do tezy, z której jest znany. Niepodporządkowania się "uprzejmej prośbie" grozi kontaktem z bronią i to roli w ofiary, o czym przekonał się już szanowany profesor, ekspert księgarski i to ze śmiertelnym skutkiem. Nim jednak powstanie książka odkrywająca "fałsz" astronoma, obie strony muszą odrobić pracę domową - czyli jedni zdobyć dzieło z uwagą Kopernika, a drudzy sprawdzić czy to co umieścili w swojej książce wykracza poza mit. Czasem kilka słów ma dużą siłę rażenia i przynosi nieoczekiwane skutki w postaci sojuszu autorów z właścicielką dzieła. Swoje tajemnice miała Anna Schilling i ma je też jej odległa prawnuczka.

"Zdrada Kopernika" nie jest typową historią opartą o bardziej lub mniej historyczną tajemnicę, chociaż początkowo może się tak wydawać. W końcu podstawą intrygi są postacie jak najbardziej realne i powszechnie znane no i z pewnym sekretem lub przynajmniej jego domniemaniem. Autor zbudował wątek sensacyjny o autentyczne dzieło Joachima Retyka "Narratio Primo" oraz jego współpracę z Mikołajem Kopernikiem, nie zapomniał też o motywie sekretnego uczucia wielkiego astronoma i jego gospodyni. Jednak historyczni aktorzy tworzą tylko drugi plan dla osób współczesnych i ich perypetii, w których pojawia się czarnych charakter - w tym wypadku raczej w fioletowym odcieniu a jego przeciwnikiem jest właściciel wydawnictwa i pasjonat kickboxingu w jednym i tajemnicza spadkobierczyni, pomiędzy nimi kluczy morderca na zlecenie "Oko".
Może wydawać się, że jako czytelnicy wiemy więcej niż bohaterowie i rozwój akcji będzie przewidywalny, jednak zaskoczenie przychodzi szybko, bo co wydawało się prawdą nie jest nią, a kłamstwo ma dużo z prawdopodobieństwa.

Książka przekazana przez portal Sztukateria
i Instytut Wydawniczy Erica za co Dziękuję

Debiutanci na start






LITERACKI DEBIUT ROKU

Wydawnictwo Novae Res organizuje konkurs pt. „Literacki Debiut Roku”, który inicjowany jest w celu promowania polskich debiutantów w zakresie literatury pięknej. Głównym celem konkursu jest wyłonienie w danym roku kalendarzowym najlepszej powieści, która nie była dotychczas nigdzie publiko

wana w wersji drukowanej.

"Literacki Debiut Roku ma być inicjatywą, dzięki której odnajdziemy i wypromujemy utalentowanych rodzimych debiutantów, których twórczość ma za zadanie odświeżyć polski rynek literacki” – mówi Wojciech Gustowski, redaktor naczelny Wydawnictwa Novae Res.

Konkurs składać się będzie z trzech części. Pierwsza z nich obejmować będzie zbiórkę zgłoszeń konkursowych oraz ich wstępną weryfikację przez Komisję Opiniującą, która wyłoni pięć utworów nominowanych do nagrody. W drugiej części walory literackie nominowanych przez Komisję Opiniującą utworów oceniać będzie Kapituła Konkursu, w której skład wchodzą:

Prof. dr hab. Jolanta Maćkiewicz

Dr Anna Ryłko-Kurpiewska

Prof. dr hab. Michał Błażejewski

Red. nacz. mgr Wojciech Gustowski

Red. mgr Krzysztof Szymański

Trzeci etap konkursu stanowi wyłonienie przez Kapitułę Konkursu trz

ech laureatów, którzy zajmą kolejno I, II i III miejsce w konkursie.

Na laureatów konkursu czekają bardzo atrakcyjne nagrody:

I miejsce – tytuł „Literacki Debiut Roku”, statuetka, laptop, eleganckie pióro, opublikowanie zwycięskiego utworu drukiem, jego dystrybucja oraz promocja przez Wydawnictwo Novae Res.

II miejsce – dyplom, elektroniczny czytnik książek, eleganckie pióro, zestaw 10 egzemplarzy książek.

III miejsce – dyplom, eleganckie pióro, ze

staw 10 egzemplarzy książek.

Konkurs ma mieć charakter cykliczny i ustanawiany być co roku. Konkretne terminy będą podawane do publicznej wiadomości z odpowiednim wyprzedzeniem. Obecna edycja trwać będzie od 15 czerwca 2011 roku do

31 stycznia 2012 roku. Nadsyłanie zgłoszeń upływa dnia 31 października.

"W obliczu spadku czytelnictwa w Polsce, przy ogromnym potencjale, jaki drzemie w polskich autorach, postanowiliśmy dać im szansę zaistnienia na rynku literackim. Mamy nadzieje, że konkurs spełni swoje zadanie i zbierze jak największą liczbę zgłoszeń polskiej prozy współczesnej. Zachęcamy wszystkich, którzy wierzą w swój talent do przystąpienia do konkursu „Literacki Debiut Roku” – mówi Wojciech Gustowski.

Zgłoszenia do konkursu dokonuje au

tor powieści lub osoba przez niego upoważniona, przesyłając do dnia 31 pażdziernika 2011 jej wersję elektroniczną (zapisaną w formacie doc lub rtf na płycie CD lub DVD), na adres:


Wydawnictwo Novae Res

al. Zwycięstwa 96/98

81-451 Gdynia

z dopiskiem: Literacki Debiut Roku


Wysłanie zgłoszenia do konkursu oznacza akceptację regulaminu.


Informacji związanych z konkursem udziela sekretariat wydawnictwa Novae Res pod adresem ldr@novaeres.pl.

Oficjalna strona konkursu: www.literackidebiutroku.pl

niedziela, 12 czerwca 2011

Pojawiło się ;)


Recenzja "Podmorskiej wyspy" Isabel Allende w Dużym Ka :)

Dar wolności

"Podmorska wyspa"

Zawsze gdy sięgam po książkę to zastanawiam się z czym kojarzy mi się tytuł i autor. Czasem są to uwagi zupełnie oderwane od treści lektury, a czasem wspomnieniami z wcześniejszymi spotkaniami z jej twórcą. W tym wypadku dobrze pamiętałam pisarkę -Isabelle Allende i "Dom dusz", nie tylko od strony literackiej, ale i filmowej z plejadą świetnych aktorów. Jednak "Podmorska wyspa" przenosi czytelnika w epokę odleglejszą niż XX w.

Końcówka XVIII odległa od Europy wyspa i plantacja, która młodemu arystokracie wydaje się miejscem zapomnianym przez Boga. Planuje zostać w rodzinnym majątku na kilka miesięcy, na tyle długo by stan zdrowia ojca pozwolił mu na dalsze zarządzanie rodzinnym majątkiem. Co bowiem może robić na spalonej słońcem ziemi młody francuz, humanista, lubiący dyskusje z poetami i opowiadający się przeciwko niewolnictwu?Jego osoba nie pasuje do plantacji trzciny cukrowej i gdyby nie troska o finanse to jego noga nie dotknęłaby tej barbarzyńskiej ziemi. Kilkadziesiąt dni wydłuża się do kilku lat, a później kilkunastu, Toulouse Valmoraine został dłużej niż planował, posiadłość już nie jest zrujnowana, a on stał się bogatym człowiekiem, jednak nie zasymilował się miejscowymi plantatorami, nadal uważa, że jest kimś lepszym niż sąsiedzi. Swoje stosunki z otoczeniem ograniczył tylko do niezbędnych dla prowadzonych interesów, tak widzi siebie on. Prawda wygląda zupełnie inaczej - młody idealista w ubiorze rodem z Wersalu, który był abolicjonistą stał się jednym z wielu właścicieli plantacji trzciny cukrowej i żył podobnie jak i oni. Jego siłą roboczą byli niewolnicy, nie uważani przez niego za równych mu, nie mieli oni ani lepszych ani gorszych warunków niż gdzie indziej, człowieczeństwo odebrano im w momencie schwytania lub narodzin - to było myślenie ich właścicieli. Prawda była inna, jednak nikt z uprzywilejowanej warstwy nie dopuszczał jej do siebie, rewolucyjne zmiany zachodzące we Francji jak na razie omijały jej kolonie. Ten sam człowiek był jednocześnie zgodnie z prawem niewolnikiem gdy przebywał na Saint-Dominingue i wolną osobą gdy znalazł się na francuskiej ziemi - w końcu zdobyczą krwawej rewolucji była wolność dla wszystkich obywateli ...

Kilkunastoletnia Zarite trafia do domu Toulouse`a jako dwunastolatka, urodziła się jako dziecko niewolnicy, nikt nie wie kim jest ojciec, nie zna życia jako wolny człowiek. Nie trafia do pracy na samej plantacji, ale zostaje opiekunką pani domu, a później też niańką syna właścicieli i nie tylko. Część powieści jest opisana z jej perspektywy - dziewczynki, młodej kobiety, matki, której odebrano dziecko i matki mogącej zaznać cudu macierzyństwa, służącej i niewolnicy, a przede wszystkim człowieka. To co wydawało się jej niemożliwe do spełnienia w końcu zaczyna się ziszczać, uciekinierzy z plantacji zaczynają walczyć o wolność i swoje prawa, a wśród nich jest mężczyznę, którego nie było wolno jej kochać. Powstanie zostaje okupione wieloma ofiarami, a brutalność obu stron nie zna granic. Jednak właśnie dzięki niej zyskuje upragnioną wolność, jednak nim się ona urzeczywistni minie dużo czasu.

"Podmorska wyspa" to historia życia dwojga bohaterów Zarite i Toulousa, przez większość swojego życia byli związani ze sobą relacją właściciel-niewolnica, połączyły ich jeszcze bliższe związki, jednak nie te z kategorii romantycznych uniesień. Ich rodziny na trwale połączyły się w kolejnym pokoleniu, ale ówczesny świat nie zmienił się jeszcze na tyle by w pełni zaakceptować miłość dwojga ludzi różniących się tylko kolorem skóry. Isabel Allende nie skupia się tylko na wątku emocji, przedstawia obszerną panoramę przełomu XVIII i XIX w. społeczności kolonialnej, ukazując tło historyczne, które jeszcze do tej pory ma wpływ na tamten obszar. Rzeczywiste dzieje są tylko kanwą dla bohaterów, życiowych wyborów i ich efektów. W "Podmorskiej wyspie" najważniejsi są ludzie i to z ich perspektywy poznajemy ówczesny świat, różniący się w zależności kto ją przedstawia. Niewolnictwo wydaje się na współcześnie pojęciem, które odeszło w przeszłość, a wolność przypisana jest każdemu człowiekowi, tylko czy na pewno?



Książkę przeczytałam dzięki Wydawnictwo MUZA
za co dziękuję


sobota, 11 czerwca 2011

Raj?

"Cel: Kajmany"

Palmy, plaża, turkusowe morze, jednym słowem raj, szczególnie w jesienno-zimowe dni, kiedy szaruga daje się we znaki, brzmi zachęcająco. Tenże Eden jest życiowym celem czwórki mężczyzn, spełnieniem marzeń, które towarzyszą im od dzieciństwa. Nikt oprócz nich nie wie o tej tajemnicy, boją się ośmieszenia, w końcu powinni chcieć robić kariery, awansować, a nie śnić o meczach siatkówki plażowej i drinku z parasolką. Szef, Kajdan, Czarny i Łysy - ksywki jeszcze z lat szkolnych, nie mające nic wspólnego z cechami zewnętrznymi, a nawet charakteru. Jak osiągnąć upragniony cel, gdy nie ma się pieniędzy na jego realizację? Gra w totolotka nie daje upragnionych pieniędzy, a uczciwa praca na pewno nigdy nie pozwoli na taki wyjazd, szczególnie gdy ma on już być na zawsze, a nie tylko wakacyjnym wypadem. Pozostaje więc tylko jedno rozwiązanie - napad na bank, oczywiście nie na żadną małą filię i czy oddział, jak już działać to na dużą skalę, bo jak coś się nie uda to lepiej iść do więzienia za wielką sprawę, a nie za drobnostkę. Wszystko dokładnie zostało zaplanowane, opracowane i przemyślane, oczywiście w najgłębszej dyskrecji, tylko zaufane grono zna szczegóły, tak by zminimalizować ryzyko wpadki. Wystarczy jednak kilka nierozważnych słów jednego z uczestników i ktoś zaczyna się interesować pomysłem czwórki przyjaciół, ale kto uwierzy, że czwórka szarych obywateli wcieli taką ideę w życie. Na pewno jest to nieprawodopobne dla policji. Gdy drobne problemy z gadulstwem zostają zażegnane vel nikt nie daje wiary takim rewelacjom. Czas by poznać od strony praktycznej miejsce akcji i dopracować detale, w tym ma pomóc znajomy terrorysta - przysługa za przysługę, jak to wśród znajomych, bardziej lub mniej odległych. "Fachowe" oko wychwytuje słabe i mocne punkty obiektu, do tego oczywiście też rady specjalistów co i gdzie "podłożyć", po prostu optymalizacja zadania. Gdyby jeszcze nie wątpliwości optymizm tryskałby jak fontanna, ale podobno tylko głupcy nie zastanawiają się nad ewentualnymi konsekwencjami swoich czynów, nawet jeżeli myśli się w kategoriach "na plus".

Sam napad przebiega wzorcowo zgodnie z planem, ochrona obezwładniona, łup zdobyty i nim policja nadjeżdża sprawcy są już daleko i nawet nie spóźniają się do swoich obowiązków służbowych. Istna sielanka, lecz pojawia się problem z pieniędzmi - gdy ich brak źle, a gdy nadmiar to też niedobrze, bo trzeba je rozsądnie zagospodarować. No, ale najważniejsze - wylot na Kajmany zabukowany, w końcu o to cały czas chodziło tylko pasażerowie jacyś tacy jak z filmów katastroficznych ... a szczęście dopisujące do tej pory aż w nadmiarze jakby opuściło trójkę bohaterów, czwarty wolał zostać na starych śmieciach i raczej najlepiej na tym wyszedł. Ale do rzeczy bo palmy są, piasek jest, tylko w międzyczasie zdarzyło się porwanie samolotu i spotkanie mało sympatycznego kolegi z liceum no i wyśnione Kajmany okazały się Bahamami, lecz kto by się przejmował takimi drobiazgami jak nazwa, jeżeli wszystkie pozostałe elementy się zgadzają, tylko gdzieś się podział Łysy.

Chyba każdy ma swoje "Kajmany", miejsce wymarzone, taki osobisty raj, który pomaga przetrwać mniej lub bardziej trudne chwile. Autor przedstawił historię z gatunku "co by było gdyby ..." - gdyby ktoś nie poprzestał tylko na marzeniach i zrobił to o czym inni tylko mówią. Opis perypetii bohaterów w ich drodze do celu jest podany w dość lekkim tonie, trochę satyrycznym trochę komediowym, w efekcie czego ma się czasem wrażenie czasem lekkiego surrealizmu. Chociaż są też refleksje na temat co zrobić z życiem gdy już się jest w samym środku swego marzenia, a nadal czegoś brakuje.



Książka przekazana przez wydawnictwo NOVAE RES
za co Dziękuję

Spotkanie autorskie

W najbliższy piątek tj. 17.06.2011 odbędzie się spotkanie z autorką Agnieszką Lingas - Łoniewską w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Zawierciu