Nowość
„Pensjonat
pod Tańczącymi Ogniami”
Urszula Gajdowska
Czasem
prawda bywa zupełnie nie inna niż myśleliśmy. Pozory mylą, zwłaszcza, jeśli
ktoś postara się urealnić je, ale sami również potrafimy uwierzyć w to, co
wcale nie jest rzeczywiste. A kiedy jedno i drugie opadną może okazać się, że
wszystko, w co wierzymy ma inne oblicze niż przypuszczaliśmy.
Co kryje
mały pensjonat na skraju Puszczy Knyszyńskiej? Może nic albo bardzo dużo, to
już zależy co odkryje Emilia. Lokalne podania trochę wprowadzają klimat grozy,
lecz z drugiej strony tajemniczy las pewnie niejednokrotnie był miejscem
zdarzeń, jakie pozostały tajemnicą. Błędne ognie zwiodły w zapomniane zakątki i
na bagna wielu , nie wszyscy odnaleźli
drogę powrotną do domu. Na nudę nie ma więc co narzekać, zwłaszcza, iż cztery
kobiety zamieszkujące Pensjonat pod Tańczącymi Ogniami co nieco mają do
ukrycia, a uknuły pewną intrygę. Czy wiąże się ona z prawdziwym celem przybycia
Emilii do tego ośrodka? Czas pokaże, a nowe znajomości okazują się interesujące
i równocześnie niepokojące. Ludowe przekazy to jedno, lecz to, co dzieje się
ostatnio w okolicach jest bardzo zastanawiające i budzi lęki. Co ma z tym
wspólnego zbuntowany nastolatek? Pojawienie się Piotra, dawnego znajomego, a nawet
kogoś więcej, wcale nie pomaga w rozwikłaniu tego, co się dzieje. Okazuje się,
że Emilia znalazła w samym środku wydarzeń, jakie ktoś zaplanował co najmniej ciut
inaczej, lecz one toczą się w niebezpiecznym kierunku.
Tajemnicze
Podlasie. Za tymi słowami kryje się niezwykła lektura, jakiej okładkowy opis
zaciekawia, natomiast to, co czeka na nas jest jeszcze bardziej intrygujące.
Humor, romantyzm i groza stanowią dość niecodzienną mieszankę, ale czeka na nas
jeszcze kilka niespodzianek, jakich pojawienie się oznacza zwrot akcji. Skraj
Puszczy Knyszyńskiej kryje niejedną tajemnicę, a w najnowszej książce Urszuli
Gajdowskiej kilka z nich czytelnicy poznają. Nie od razu, a stopniowo poznajemy
to, co kryje się w lesie oraz oczywiście bohaterach. Barwni, nieszablonowi, lecz
także noszący maski, niekiedy zwodzący lub po prostu nie odsłaniający się z
emocjami. „Pensjonat pod Tańczącymi Ogniami” to opowieść o miejscu i ludziach,
czy trafiający do przypadkowo do tego punktu? Rozwiązanie tej zagadki przyjdzie
w odpowiednim momencie i przyniesie z sobą przełom. A gdzie w tym humor,
romantyzm i groza? Wplecione pomiędzy postacie, w ich słowa i gesty, wyczuwalne
w cieniach. Autorka plastycznie oddała naturę, nie do końca znaną i zmienną,
która jako drugi plan uzupełnia to, co zostało niewypowiedziane. Jednak najważniejsi
są bohaterowie, emocje jakim ulegają, stawiają czoła lub ignorują, humor
sprawia, iż są naturalni i stają się kimś więcej nie papierową sylwetką.
Natomiast groza okazuje się kryć tam gdzie tego w ogóle nie spodziewamy się. W „Pensjonacie
pod Tańczącymi Ogniami” zostajemy zaproszeni do poznania wielowarstwowej historii,
w której czytelnicy znajdują nieoczywistą prawdę, ludowe przekazy, sekrety oraz
cały wachlarz emocji.
