sobota, 7 grudnia 2013

Średniowieczne śledztwo

"Pokuta brata Cadfaela"
Ellis Peters

Niezbadane są wyroki boskie, a może to jedynie przeznaczenie plącze ludzkie ścieżki tak by człowiek nigdy nie mógł narzekać na nudę? Jedno jest pewne kiedy wszystko wydaje się już z góry wiadome, a życiowa ścieżka wyznaczona aż po kres żywota, zawsze wydarza się coś co burzy spokój duszy i umysłu. Można zignorować nieoczekiwane wydarzenie i starać się egzystować tak jak wcześniej, ale pamięć trudno oszukać, a gdy zostanie podjęta decyzja o reakcji na niespodziankę, trzeba się liczyć, że można stracić to, co zdobyło się z trudem … 

Brat Cadfael doskonale znał swoje miejsce w zakonnym zgromadzeniu, po kilu dekadach życia wśród braci nie wyobrażał sobie innego. Nie schronił się do zakonu, lecz sam wybrał taką drogę dawno temu, całkowicie różną od dawnej, chociaż nie do końca przybrała ona postać taką jaką sobie wyobrażał. Teraz, w wieku sześćdziesięciu kilku lat wie już dokładnie gdzie będzie podążał do kresu swych dni, nawet niedawne wydarzenia nie zburzyły jego egzystencji i nie miał zamiaru zakłócać jej nikomu innego. Co miało początek w dawnych czasach niech podąży ścieżką wyznaczona wtedy. Jednak los ma całkiem inne zdanie w tym temacie i tym razem trudno odciąć się od dawnych czynów. Trzeba będzie stawić czoła temu, co miało być zamkniętym rozdziałem do jakiego nie ma już powrotu. Ktoś bliski Cadfaelowi znalazł się w potrzebie, a pomoc zakonnika może okazać się tą jedyną jaka może dać nadzieję na wyjście z kłopotów. Wymaga to jednak głośnego przyznania się do przeszłych czynów i wzięcie za nie odpowiedzialności. Odwagi nigdy nie brakowało braciszkowi, podobnie jak i szczęściu do pojawiania się we właściwym miejscu i czasie by  stanąć przed kolejną zagadką kryminalną. Nie inaczej jest i tym razem, oprócz własnych problemów przed Cadfaelem sprawa morderstwa, o jakie zostaje oskarżony, przynajmniej w jego osądzie, człowiek niewinny. Krew na rękach, brak świadków i kłótnia, do której doszło trochę wcześniej pomiędzy ofiarą i tym, kto stoi nad ciałem. Wszystko przemawia przeciwko temu ostatniemu, a przynajmniej tak sądzą obserwatorzy. Jeżeli nie zrobił tego młody Hugonin, kto inny mógł być zabójcą? Zamordowany nie słynął z pokojowego charakteru, wprost przeciwnie, ale śmierć pozostaje zbrodnią, a winny już jest, więc pozostaje go tylko osądzić … Jak znaleźć sprawcę w miejscu, gdzie ścierają dwie polityczne siły, toczy się walka o koronę angielską, a na dodatek zdrada towarzyszy na każdym kroku? Śledztwo prowadzone w takich warunkach musi szybko przynieść efekty, bo sprawiedliwość na drugie imię ma niecierpliwość, no i własna misja domaga się jak najszybszego znalezienia rozwiązania. W obu przypadkach stawką jest życie ludzkie, w jednym syna, w drugim przyjaciela …

Cykl „Kroniki brata Cadfaela” toczy się w średniowiecznym królestwie angielskim, w czasach niespokojnych, gdzie szczęk oręża wciąż słychać, jeżeli nie z bliska to z oddali. Głównym bohaterem jest tytułowa postać, jakiej jednak daleko do obrazu utrwalonego przez wieki. Chociaż na pierwszy rzut oka zakonnik wydaje się typowym to z bliższej perspektywy okazuje się kimś całkowicie innym. Po pierwsze jest detektywem, chociaż sam tak siebie nie nazywa, jego głównym zajęciem jest opieka nad herbarium oraz pomoc chorym, lecz jego „dorywcze” hobby związane jest z rozwiązywaniem morderczych sekretów. Zbrodnie wcale nie są rzadkością, a sprawiedliwość by mogła w rzeczywistości zatriumfować potrzebuje realnych winnych, a nie ludzi, mających pecha pojawić się w niewłaściwym miejscu i czasie. Tym ostatnim pomaga właśnie Cadfael, równie skuteczny jak Holmes, lecz działający w o wiele trudniejszych realiach i będący równie skuteczny jak jego późniejszy kolega po fachu.


     Za możliwość przeczytania książki dziękuję
                              wyd. Zysk i S-ka 

5 komentarzy:

  1. Tym razem nie dla mnie. Tematyka tej książki w ogóle do mnie nie przemawia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem dlaczego nie słyszałam o tym cyklu

    OdpowiedzUsuń

  3. oj ja chyba odpadam, troszkę nie moje klimaty ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Od czasu kapitalnego Imienia Róży, Umberto Eco mam niezwykłą słabość do kryminałów z zakonnikami i historią w tle.

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety tym razem nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń