środa, 18 grudnia 2013

Bestia czy ofiara?

"Florencka gra"
Michelle Giuttari


Nawet najpiękniejsze miejsca mają swoje mroczne strony, o których wiedzą nieliczni lub wielu stara się ich nie zauważać. Zainteresowanie nimi rodzi się w momencie kiedy mrok pogłębia się i sięga tych punktów, które jeszcze przed momentem były poza jego zasięgiem. Florencja zachwyca swoimi zabytkami i dziełami największych mistrzów. Z obrazów spoglądają Madonny i aniołowie, rzeźby wzbudzają podziw wspaniałym kunsztem, perły architektury nie pozwalają przejść obojętnie obok nich. Jednak tuż obok, może nawet w bliskim sąsiedztwie tych cudów sztuki, istnieje całkiem inny świat. W nim piękno nie liczy się, ważny jest całkiem coś innego, a jeżeli nie wiadomo o co chodzi to podobno w grze są pieniądze, lecz czy na pewno? Rządy sprawuje wszechobecna mafia, ale nie zawsze ona stoi za każdym przestępstwem. Czasem zbrodnia jest efektem chwilowych emocji, bywa także wynikiem przemyślanego czynu, w jakim nie ma miejsca na improwizację. Co kieruje człowiekiem odbierającym życie drugiej osobie? Odpowiedź na to pytanie jest jednym z wielu jakie są poszukiwane w czasie dochodzenie, podstawowym jest jednak to - kto jest zabójcą ...

Michele Ferrara nie jest nowicjuszem w swoim zawodzie, był świadkiem wielu niebezpiecznych sytuacji i w niejednej z nich brał czynny udział. Kolejne wezwanie na miejsce zbrodni nie robi na nim dużego wrażenia, chociaż nie można powiedzieć, że pozostaje całkowicie obojętny. Zdaje sobie sprawę, iż w tym przypadku nie będzie to łatwe śledztwo. Po pierwsze ofiara, po drugie miejsce i po trzecie brak jakichkolwiek poszlak wskazujących na sprawcę. Jedno jest pewne - morderca działał z nadzwyczajną brutalnością. Praca policjantów nie przynosi zbyt dużych efektów, ślady prowadzą w ślepe uliczki, nawet kolejne zabójstwo nie wnosi zbyt wiele do dochodzenia. Scenariusz zdaje się powtarzać, co wskazuje na zbrodniczą serię, a Florencja ma jeszcze w pamięci niedawnego seryjnego mordercy, więc może to jedynie zbieg okoliczności? Jednak komisarz Ferrara dostrzega podobieństwa, no i doświadczenie zawodowe również podpowiada, że po raz kolejny jemu i jego zespołowi przyjdzie zmierzyć się z trudnym przeciwnikiem. Coś jeszcze niepokoi policjanta - anonimy przesyłane na jego prywatny adres, przez lata pracy wielu przestępców groziło mu zemstą, czyżby teraz właśnie została zapoczątkowana? Jednak ważniejsza jest sprawa zabójstw, to ona jest na pierwszym miejscu, jakiś detal bądź detale, oprócz samego sprawcy i brutalności, łączy je. Ofiary nie znały się, pochodziły z różnych środowisk, co stanowi zatem element wspólny? Gdzieś w krwawych tropach ukryte są wskazówki, a może trzeba wrócić do samego początku wydarzeń? Pominięto jakiś ważny wątek i to on jest odpowiedzią na wszystkie inne znaki zapytania, tylko co lub kto go stanowi? Wiekowe mury mają wiele tajemnic, podobnie jak ludzie, którzy kryją się za nimi, przez lata wokół jednych i drugich zalegała cisza, ale teraz ktoś ją zburzył ...

Autor "Florenckiej gry" oparł ją na w części na własnych doświadczeniach, jako komisarz policji codziennie miał do czynienia z przestępstwami. Jednak jego książka nie jest fabularyzowanym dokumentem, a jak najbardziej powieścią sensacyjną z intrygującą akcją opartą nie tylko ściśle na śledztwie, lecz również na życiu bohaterów. Michelle Giuttari umiejętnie prowadzi czytelnika po kryminalnej opowieści w jakiej detale odgrywają ogromną rolę i w ostatecznym rozrachunku dają najważniejszą odpowiedź. Postać mordercy skryta jest w tle, przez większość historii pojawia się jedynie w kontekście samych zbrodni i prowadzonego dochodzenia, co innego jest za to uwypuklone. Czytający krok w krok podążają za komisarzem Ferrarą i jego zespołem, ale obserwują również coś jeszcze i to ten wątek w końcu pozwala na rozwiązanie morderczej łamigłówki. Sama Florencja jako miejsce zbrodni odkrywa swoje mroczniejsze oblicze, rzucające cień na wspaniałe zabytki i dzieła sztuki, lecz pozostaje na drugim planie, ponieważ najważniejsi są ludzie i to, co wydobywa w nich bestię ...
Za możliwość przeczytanie książki dziękuję  wyd. Zysk i S-ka


11 komentarzy:

  1. Ja też właśnie napisałam o tej książce.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawa fabuła, wygląda na przyzwoitą powiastkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiedziałabym więcej, że więcej niż przyzwoita :)

      Usuń
  3. Widzę że to coś dla mnie, rozglądnę się za książką.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie do końca lubię książki, które przypominają w jakikolwiek sposób prozę Dana Browna. Ale może będę mogła ten tytuł komuś polecić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. We "Florenckiej grze" nie dostrzegłam nic z Dana Browna ;)

      Usuń
  5. Chyba jeszcze nie czytałam książki, która dzieje się we Florencji. Mogłabym się tam za jej sprawą wybrać :)

    OdpowiedzUsuń